piątek, 13 listopada 2015

Nareszcie gotowe!

Ufff. Pracowite dni za mną. Spinałam się żeby dziś, w piątek 13-go, zrobić update na etsiaczku. Data przyjemna, a jak już konkretnie było to i konkretnie się do wykańczania wzięłam. I są, i nareszcie jakieś lepsze fotki niż na kolanie wykańczanie.
Proszę Pań i Panów - moje śliczne (tak wiem słodzę sobie ;)) sukienki i słodkie bluzy. Dziś część pierwsza, bo ciuszków za dużo jak na jeden post.












Cieszę się i tą mobilizacją, bo jednak dałam radę, a w zawalaniu terminów mam czarny pas, i samymi ciuszkami, zwłaszcza pasiakami, bo wyszły bosko. Trochę szkoda mi je puszczać w świat, ale z drugiej strony materiał mam, w sumie mogę sobie zrobić takie jeszcze raz :)

Teoretycznie należy mi się odpoczynek, ale mam tyle projektów w głowie oraz zaczętych a czekających na dokończenie, że nie mogę sobie pozwolić na leserstwo. Poza tym stosik słitaśnych materiałów jakoś dziwnie urósł od ostatniej prezentacji na blogu... Siakoś tak sam. Tak jakby. Także ten.
No.

;) 

poniedziałek, 9 listopada 2015

WIPy :)

*** WIP ***

Stare i nowe ale jak nie teraz to już nigdy nie pokażę ;) 







Druga część zakupów, zbierałam się do nich no naprawdę dobre pół roku, ale w końcu są, znalazłam też czas i na to. W pasmanterii metr wstążki 0,30 - 0,50 gr. Ja za krążek 20 metrów zapłaciłam złotówkę. Paczki są po 10 i 20 metrów, zależy od szerokości. Łatwo sobie policzyć ile wydałabym kupując w pasmanterii, pomijając już prawie zerowy wybór tu u mnie. Nie wspominając o zawieszkach...
A i tak usunęłam połowę rzeczy z chciejlisty. Sroka jestem ;)




Od dziś będę męczyć aparat, szykuję duży update w sklepiku i czeka mnie masa focenia, pisania i ogólnie mało  kreatywnej pracy :/  ale to rzecz, którą też trzeba zrobić.
Pozatymco. Poza tym nowe plany, nowe projekty nieszyciowe (już zaczęte ;) ), nowe zlecenia oraz cudowny prezent do pochwalenia się :D, który to zasługuje absolutnie bezdyskusyjnie na osobny post  *.*

Nadal jestem chora a co najgorsze coraz gorzej jest z moim dzieckiem :(  w związku też z tym nie mam pojęcia co i kiedy z moich planów i zamówień uda mi się zrobić :( co za cholerstwo się przyplątało... 


środa, 4 listopada 2015

Coś ładnego, coś czarnego

Są!!!!!!!!! Sąsąsąsąsąąąąąsąąąąąąąąąąą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!            

Owoc mojej męki weekendowej. Dwa miesiące zabrało mi zdecydowanie się na i zabranie konkretnie do roboty, dwa dni zabrało mi zaprojektowanie i zamówienie. Z czego półtora dnia zmarnowałam na kreatory online i przeglądanie co też tam one mają ładnego i w ogóle. W sumie jednak zrobiłam po swojemu w gimpie, i najwięcej czasu zabrała mi decyzja  - które tło wybrać :D  takie czy takie czy takie może czy takie... Ómieram na grypsko czy cokolwiek to jest, ale te najgorsze choróbskowe dni chyba dość dobrze spożytkowałam :)  przynajmniej ja jestem zadowolona. Szkoda tylko, że nie mogłam zamówić a dwudziestu takich, dwudziestu taaakich i taaaaakich, żeby mieć wszystkie naraz a nie tak - łooo - jednakowe sto ;)




Dzięki temu, (m.in. ;),  nareszcie moje ubranka mogą jakoś ludzko wyglądać...






Zestaw "Mała czarna z płaszczem" na modelce :) 






Uciekam do łóżka, chorowanie mnie wykańcza bardziej niż myślałam, jeszcze 23 nie ma a ja śpię na siedząco :(

czwartek, 29 października 2015

WIP z całego miesiąca

Szyję, żyję, choruję, udzielam się rodzinnie i towarzysko, ale o tym innym razem. 

Mam masę roboty przy wykańczaniu zrobionych sukienek. Tak łatwo się mówi - do pudełeczka do wykończenia, wieczorem to zrobię, przy serialu to zrobię, jak mały będzie spał to to zrobię...

Z jednej sukienki do wykończenia zrobiło się siedemnaście... uuuuups. 

Spuśćmy tu teraz zasłonę milczenia...

Ponieważ tak dalej być nie może zrobiłam sobie odwyk mały, od 3 dni nie szyję dla siebie. Wypycham zamówienia, jedno jeszcze zostało ;)  oraz naprawdę już wykańczam to co powinnam. A żeby nie było za nudno - zaczęłam, we wtorek, na próbę, czapkę na szydełku, jeśli wyjdzie taka, jak ją sobie wyobrażam, to może będzie ich więcej i będą do sukienek... Się zobaczy. Trochę wolno idzie, nitka niby nie jest wybitnie cienka, ale też nie jest gruba, wzorek wybrałam finalnie dość gęsty a wczorajszy dzień niemal cały spędziłam na wyrabianiu próbek i pruciu. Nienawidzę prucia, bo to zmarnowany czas, ale z drugiej strony jak mam robić coś, co mi się nie podoba, to już lepiej spruć/wyrzucić do kosza i zacząć od nowa.

W fotograficznym skrócie co robiłam ostatni miesiąc: 













Wracam do przyszywania guziczków, napek i koroneczek. Łeb mi pęka, gardło boli, chrypię i skrzypię i jestem wredna.
I dziękuję za komentarze pod poprzednim postem, cieszę się, że i Wam się spodobały moje szmatki i mam nadzieję, że sukienki również się spodobają :)

niedziela, 18 października 2015

Nowe materiałki

            Chociaż z tym będę na bieżąco - nowe materiałki, cudne cudowne zarąbiste łaaaaaał :D

Na pierwszej foci zakupy moje, część :)  oraz już nowa sukienka, zdjęta z maszyny akuratnie :) a sukienek mam łohohohooo i trochę do obfocenia, całe pudło ;) ale to jak już pochowam nitki i doszyję brakujące koraliki i koroneczki :) ta wyjątkowo rozbabrana, bo tak straszliwie mi się podoba kolorystycznie, że nie mogłam się oprzeć. Oraz po to, żeby wielkość printu pokazać :) 


 A tu już materiały z wymianki, z Holandii :D


Boskie kolorki na żywo, nie umiem ich uchwycić aparatem


TE RÓŻYCZKI!!!



I DROBNE KWIATUSZKI!!!   I PIÓRKA!!!



Wpadłam w amok. Szyję od wczoraj słodziaszcze sukienki w kolorach kooopy jednorożca, chociaż obiecałam jesienne i goth- lolicie... :D te też będą, ale jak mi przejdzie :D




A już niedługo, za parę tygodni, będę mogła pochwalić się oficjalnie wynikami współpracy z pewną cudowną i niesamowicie zdolną kobietką.
I o taka jestem wielka i spuchnięta z dumy, a co! :D no musiałam to napisać bo pękłabym od tej tajemnicy :D

Czuj duch!

niedziela, 11 października 2015

Stało się. Zakochałam się.

W blajtkach.
Zarzekałam się, że fżyciu żadnej nie kupię (Par świadkiem, trułam Ci o tym :D oraz M moja kochana), że brzydaśne, że wszystkie jednakowe, no paskudy nad paskudami i tylko spaskudzić bardziej je można. I inne takie.

I ło. Odszczekuję.

Teraz mam dylemat. MSD czy blajtka... Moje typy - oba - w podobnej cenie...

Tak. Problemy trzeciego świata ;)

Apozatymco.
Poza tym dzieje się, szyję, relacje wkrótce :)


niedziela, 4 października 2015

A taki spam mały ;)

A co.
Zaciesz mam to się dzielę, podobno radość to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli ;)

Szyło się...



Rudzielec mój bezimienny ciągle




A tu uszytek gotowy, wymaga wykończenia ale Sherry ubrała i nienienienieściągnęnie.
Nawet rajtki się udały za pierwszym razem, tak mi fajnie grają z granatem...


Mam już nowe sukienki, wczorajszy dzień oraz troszkę piątku mogłam wreszcie coś podziubać, ale to następnym razem, bo też muszę wykończyć oraz dorobić jakieś sweterki i rajtki, żeby wyglądały :)

Lecę do lasu :D