piątek, 10 maja 2019

Setowy szał

Przyznam się, że to drugi raz w ż(sz)yciu, kiedy robię sety. Pierwsze były z króliczkiem "SomeBunny to love", pamiętam je jeszcze, a teraz kolejne. Jakoś zawsze wszystko szybko szybko i zamiast setów machałam pojedyncze sztuki, co mnie natchnęło teraz do zestawów to nie wiem, ale są, i to ekspresowo zrobione i równie ekspresowo (chyba pierwszy raz w ogóle w szyciowym życiu) obfocone i wystawione. To mi się jeszcze nie zdarzyło...

Proszę Państwa oto miś   :












Tak fajnie mi się je szyło, że dla uzupełnienia zrobiłam kolejne, trochę słodsze tym razem   ale to w następnym poście, rwie mi połączenie z netem, same te zdjęcia wrzucam już chyba piąty raz

A tak fogle to mamy nową koleżankę     czekamy na kolejną    w sensie czy sprzedająca się zdecyduje, bo milczy od środy a ja nie wiem, czy naciskać czy zostawić wszystko życiu, bo w sumie lalek mam chyba już za dużo      oraz robię małą rewolucję w prywatnym życiu, ale wszystko po kolei i jak już będzie załatwione, bo jak to mówi moja siostrunia - "pochwalone - sp... zepsute"           


piątek, 26 kwietnia 2019

Robin, czyli Rudzik

Pulipanna made by me :)

lalki pullip polska custom doll ooak





 
custom pullip polska lalki




 
(Nie uparłam sie na te kłody, po prostu dalej już nie doszłam :(   )

Urodziła się wczoraj przed północą. Nareszcie, można by rzec, bo sam łebek gotowy był w styczniu. Jakośtakmizeszło.... Nic to, jak mawia pan Wołodyjowski, dobra pora jest zawsze i nigdy
 
Zrobiłam również outfit, poza butkami. Czapeczkę dziubałam wczoraj wieczorem, nie widać ale jest bąbelkowa masochizm w czystym wydaniu, ciemna włóczka i bąbelki i wieczór. I ja.

 Makeup z bliska, niestety screen z insta, bo czyszcząc telefon wywaliłam oryginalne zdjęcia





W kolejce do urodzenia czeka jeszcze jedna dziewczynka, pewnie się doczeka z racji długiego weekendu, który dla mnie oznacza dużo czasu na.... w zasadzie wszystko. Obym zmieściła w tym wszystkim też lalki, bo np. maleńki stosik książek, który czeka niecierpliwie na mój wolny czas, wygląda tak, pozycja na samej górze to "Wygnana Królowa" - jedyne 658 stron 

a te na dole to wyczekana Cherezińska, uch, już czuję to czytanie



Najprędzej jednak od poniedziałku będę na intensywnej rekonwalescencji, znów rozwaliłam plecy, a że dziś nie miałam możliwości pójść do lekarza po zastrzyki, czego niezmiernie żałuję, bo będę 3 dni w plecy z leczeniem, to muszę iść w poniedziałek. A pokłuta i połamana pewnie w ogóle niewiele zrobię 

Nic to Baśka, nic to...

 No naprawdę bardzo wiało... Wywaliłam prawie wszystkie zdjęcia, bo wyglądały mniej więcej tak 






 Do następnego :)




czwartek, 18 kwietnia 2019

Mała wiedźma

Czyli minifee Momo w nieco innym niż standardowo wydaniu. Ciuszki zrobiłam oczywiście sama, w tym miesiącu jakoś i nawet zmusiłam się do zorganizowania całej wyprawy na fotki, takie na pamiątkę bo set wystawię na sprzedaż :)












Główkę wygrałam w rozdawajce na instagramie, jakiś rok temu, czekała na malowanie a ja na wolne fundusze, zawsze jakoś coś innego było ważniejsze do opłacenia, oraz na pomysł co by z niej zrobić, ale w końcu się udało. Nie jestem zbyt oryginalna w tym temacie, od wiedźm, czarownic, zielarek aż się roi w lalkowym świecie ale może to i dobrze, że można w ten sposób zaspokoić jakieś swoje małe marzenia ;)  Makijaż robiła Tsuki Neko Atelier - fantastyczna, perfekcyjna robota, makijażystka w Europie, co pozwala uniknąć extra kosztów oraz z własnym stylem - mam pewność, że moja lalka nie wygląda jak siostra bliźniaczka setki innych ;)
Na pewno jeszcze nie raz będzie bohaterką zdjęć oraz modelką nowych setów, bardzo mi się podoba a i na zdjęciach wychodzi pięknie. Już mam z dziesięć nowych pomysłów i projektów na nowe ciuchy :D



Spoiler - moje oooooops dotarło, oraz dotarł wig dla daluni DeLorean. W sumie ma już nawet imię, nawet pięć ale do następnego posta pewnie wybiorę to jedno ;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Dalkowy arrival

Ponieważ wiadomo wszem i wobec, że najlepiej wychodzą zakupy wtedy, kiedy naprawdę ale to naprawdę nie powinno się nic kupować, ani jak naprawdę a naprawdę nie ma za co - tadaaaaaam - przywitajcie nową lalkę w moim stadzie
Dal DeLorean, jeszcze bezimienna, czekam na objawienie i wiga. Dopiero co przybyła, bo przed weekendem, kolejny arrival w rozsądnym czasie



Rys historyczny.
Dalkami zaraziła mnie Aya Aida. Jak widzę jej słodziaki, to aż piszczę i titam do monitora
i natentychmiast chcę je wszystkie mieć 
ALE. To nie jest takie proste. To jest moje drugie podejście do dalki, pierwszą była Loa, kupiona gdzieś dwa lata temu z hakiem i niestety ale nie pokochałam jej, obawiałam się więc, że i ta może skończyć podobnie.
ALE nr 2. Tak się złożyło jakoś we wszechświecie, że jak zapragnęłam DeLorean, to wszechświat to pragnienie moje przemielił i nagle dosłownie w dzień albo dwa wyskoczyło ogłoszenie, Aga szybko dała cynka a ja stojąc jeszcze w kurtce i butach w korytarzu (dosłownie sekundy wcześniej zdążyłam wrócić z roweru), po serii szybkich pmek, zaklepałam tą małą. Baaaardzo szybka akcja. Jak również bardzo szybkie jej przybycie po dwóch dniach. Nawet nie miałam czasu o tym pomyśleć, poprzeżywać, zastanowić się czy aby chcę, czy będzie fajna, nastawienie miałam raczej - a tam, spróbuję a jak nie to sprzedam, ostatni raz próba...

Arrival.
Akurat szyłam nowe bluzeczki do planowanych setów i zapomniałam z tych emocji wyłączyć maszynę...
I nie - to nie moja rączka











Pudło już ma szybkę, dorobiłam sama

 

 

                 



Jest na obitsu 21 cm. Makijaż w stanie idealnym, stockowe oczka też


W paczce razem z nią przyszły ubranka ale i też to zarąbiste jednorożcowe kigurumi :D trochę ciasnawe? ale jakoś to przerobię :) 


No i co?
DeLorean to słodziak nad słodziaki    bardzo się cieszę, że jest moja
  i jak całkiem inna w odbiorze jest od Loi/Loy? Nie mam dla niej jeszcze żadnego sensownego wiga, bo nie planowałam jej wcale, ale już czekam na jeden, a na razie siedzi sobie taki łysolek w szufladzie i wyciągam ją do zmacania a dziś do obszycia
podoba mi się bardzo bardzo bardzo i aż mi sie ryjek uśmiecha jak na nią patrzę
i już myślę o towarzystwie dla niej, no bo jak to tak ją biedną samą jedną zostawiać

Na dalkowej wishliście mam jeszcze kilka pozycji, ostatnio dość mocno przetasowanej i przeanalizowanej, zabieram się za odkładanie i polowanie na jeszcze przynajmniej dwie - 1. Chenille du Jardin (przeuroczy ryjek!!!) oraz 2. Danę - tak, wiem że jest jeszcze na PS, za dużo dolarów, ale w tej chwili akurat jestem niecałe 24 h po zakupie (ponownym) maszyny do szycia i tak jakby wytrzepałam się do zera z kasy lalkowej. Nie wykluczam też innych, jeśli będą w sensownej cenie, taka Erenfried albo Darony albo Ciel (tylko nie pamiętam który, muszę sprawdzić). Jest też jeszcze jedno małe oooops, które się zrobiło samo na dosłownie godziny wcześniej, zanim kupiłam DeLorean (gdybym poczekała... ale skąd mogłam wiedzieć) i dlatego jestem tak wyzerowana, ale ocenę tego oooops zostawiam na moment, jak już ją będę mieć w łapkach

A pozatymco? Życie mnie wessało, szyję sobie dalej raz dużo raz mało. Zima dołująca była ale na szczęście się skończyła. Się rymnęło   A że porobiłam ostatnimi czasy trochę zdjęć, to będzie przynajmniej jeszcze jeden post niedługo, albo dwa jak już dojdzie wig dla daluni
I chyba muszę poświęcić jakiś wieczór i przerobić etykiety na całym blogasku, tak jak jest teraz to łomatkoicórko, od sasa do lasa i wkurza nawet mnie samą szukanie posta z jakimś konkretnym tematem