Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aquarius Doll. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Aquarius Doll. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 marca 2017

Księgi magiczne



 Chloe pilnie studiuje swoje magiczne księgi. Marzy jej się kariera zielarko - wiedźmy, tylko bez wielkiego nosa, brodawek, brudnej zadymionej chaty i latania na miotle ;) bardziej nowocześnie, taka wicca nie wiedźma :) odpowiednia suknia też już się szyje, powoli ale do przodu.

Księgi, wspominane w ostatnim poście, dostałyśmy w prezencie od Wielkiej Mamy, dawno, dawno temu :)  sesji się doczekały, ale chwalę się nimi dopiero teraz, z powodu czasobraku.
Nie udało mi się tak do końca pokazać, jak cudnie wyglądają, jak pięknie są wykonane i jak realistyczne. Nie mam ani zdolności fotograficznych ani aparatu, ale tak chociaż z grubsza możecie popodglądać i pozazdrościć mi tych cudeniek :D





Piękna hostessa w świątyni dumania i studiowania...



Prezentacja skalowa - idealnie pasują!!!












I zbliżenia na detale:
Kute rogi! Metalowe zamknięcie! Ringtriquetra!!! Skórka z fakturą oraz len!




Wszystko ręcznie postarzane...




  Cudne, po prostu cudne. Perfekcyjne dla mojej małej wikki :)   Dziękuję Wielka Mamo po stokroć!!! :D
Jak tylko wymodzę odpowiedniejsze stroje, będzie sesja plenerowa. Może i nowoczesne czarodziejki mieszkają w blokach (i na regałach ;)), ale czarowanie na łące czy w lesie daje jednak lepsiejsze efekty :D




Znów mię życie wessało :/  Coż, bywa. Już się nie złoszczę, że każdy dzień jest inny, niż sobie zaplanuję. Już to olewam, że co dzień moje "chcę zrobić to, chcę zrobić tamto" po prostu nie wypala. Bywa. Co nie znaczy, że nie robię planów, robię, tak na wszelki wypadek GDYBY JEDNAK zdarzył się cud i miałabym bodaj pół dnia do przeżycia po swojemu. 
Dziś jest niestety jednak normalny dzień, czyli miałam inne plany, na cały weekend, od rana do północy rozplanowane, a poranek mi sam załatwił resztę dnia. Nikt mnie nawet nie zapytał o zdanie, czy mam ochotę, czy chcę, czy mam czas. No cóż. W związku z tym ja też wybijam się z rytmu, olewam resztę planów moich i nie moich, robię machniom - później/teraz i daję znać na blogasku, że żyję, szyję i  - uwaga - mam więcej lalek niż ostatnio    - taki mały spoiler, żeby jeszcze ktoś kiedyś tu z ciekawości potem zajrzał   Nie wiem, po prostu nie wiem kiedy nadążę się nimi wszystkimi pochwalić :D  i szyciem, i innymi rzeczami!!! Chyba będą posty codzienne, jak u Basi Emigrantki :D 
Do zobaczenia więc wkrótce ;)

  

środa, 30 listopada 2016

Chloe i mikromeet lalkowy

O meecie już wspominałam poprzednim razem :) dziś więc tylko fotki z samego onego ;)  oraz Chloe, mój zapomniany arrival nr 1 :)

Proszę nie zwracać uwagi na kartony w tle :P   to lalkowe :P 


 Niemal cała gromadka razem, nooo brakuje moich pullipków dwóch oraz jednej blajtki ;) oraz dobra wszelakie.



Cudowna gromadka Lati Yellow, należąca do Agi oraz moje pukisiątko :)



Daleczka Agi oraz wybyła już Sweetheart :)


Szukamy tej najnajsukienki ;)



Dla porównania - lati yellow vs pukifee, fotka do archiwum badawczego :)




Jako że gwiazda wieczoru wchodzi zawsze ostatnia - tadaaaam. To Chloe, z domu Aquarius Doll. Towarzyszy jej Leon de domo Dollzone.




Już bardziej aktualne, chociaż niewiele poza strojem się zmieniło ;)  szyjemy sukienkę w jednym z moich ulubionych lalkowych kolorów :)



No. Pierwszy zaległy arrival - może raczej bardziej przedstawienie, niż arrival, jest. Dobre i to, nie wiem jak to się dzieje, ale czasu coraz mniej, chociaż już NIC mi go nie zostało ostatnim razem ale teraz jest JESZCZE MNIEJSZE NIC, a tu za 3 tygodnie święta... i Nowy Rok. O.O   To.Jest.Straszne. jak szybko mi ten rok zleciał. OKROPNE.
A jak pomyślę ile zaległości w pisaniu mam  O.O    omg.
I jak na przekór sama końcóweczka roku nadrabia intensywnością lalkowania za caaaaaaaaluteńki rok. Wyjąwszy maj, kiedy kupiłam Chloe :P   Aż sama sobie nie dowierzam, że JA będę miała TYLE lalek w TYM jeszcze roku.  FżyciuRomana bym nie przypuszczała. Absolutnie.
Także ten.
Najbliższe dwa tygodnie modlimy się do lalkowej bogini, coby łaskawa była i bielmo na oczy czasowe celnikom rzuciła oraz otumanienie na musk, oraz czekamy na paczki i arrivale. Zaczynamy od teraz, bo jedna dotarła tydzień temu :P   a ostatniej spodziewać się można pod choinkę lub ciut wcześniej, bo zapłaciłam za nią godzinę temu :) 

Aaaaaaaaa idę spać, bo rano trzeba wstać i spiąć poślady i odrobić te wszystkie ślicznoty...  sprawozdanie z szycia też będzie, mam fajne bluzy... i geterki... i fogle fajne materiałki :D  i kolejny zaległy post :P no wychodzi na to, że będę chyba pisała codziennie, albo co drugi dzień. Kto to wytrzyma...??? ;)