Moja nowa miłość szyciowa - ogrodniczki na pullip i blythe *.* sukienek nie porzucam, nienienie, ale te maleństwa są tak słodkie, i tak przyjemne w szyciu, że naprodukowałam ich milionpińcet, a na pewno z dziesięć albo piętnaście ;) nie wszystkie się załapały na fotki, niektóre są jeszcze mocno rozgrzebane :) a sporo tylko przygotowanych do szycia, a ile jeszcze w głowie produkuję to łohoho...
ale do pokazania jeszcze coś tam sobie zostawiłam ;)
Wszystko wymaga prania, bystre oko dostrzeże ślady po mazakach spieralnych - ciuszkom jeszcze brakuje detali (lub trochę więcej) a do prania idą gotowe już z wszystkim przyszytym :) ale nie wiem kiedy, czym i czy w ogóle będę miała możliwość pokazania ich na blogu zanim się sprzedadzą, tak razem, a i tak zaległości mam całą furę już.
Sukienki w groszki, materiał ani to buraczkowy, ani to brąz, ani bordo, ale jak by się nie nazywał jest do zakochania. Również brakuje detali typu guziczki koraliczki kukartki...
Walczyłam o te zdjęcia jak lwica całe dwa dni, albo się nie chciały zrobić, albo się robiły ale nie zapisywały, albo w końcu zapisywały żeby potem zniknąć ot tak. Te to świeżynki wieczorne, robione godzinę temu, więc jest ciemno i z lampką biurkową :/ Nie mam chwilowo czasu nawet na rozgryzienie, czy to wina telefonu czy samej karty, na której się zapisują fotki. Ani sił, ani najbardziej chyba ochoty.
Przede mną, a raczej przed nami, ciężki tydzień, głównie życiowe, epokowe wręcz zmiany, a za nami równie ciężki. Trzymajcie kciuki, zwłaszcza w środę od rana. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to być może pojawi się wkrótce nowa zakładka na blogu, o remontach i urządzaniu szyciowego i lalkowego kąta :)
I nadal czekam na lalkę/lalki :D - z dobrych wieści - lecą już wszystkie :D
Wszystkim zaglądającym, a sporo Was - dziękuję :) i do następnego posta :*
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodenki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spodenki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 maja 2016
sobota, 13 lutego 2016
Wiosna idzie!
Zrobiło się tylko trochę cieplej, było tylko kilka słonecznych dni, a u mnie już ruch. Dziewczyny się obudziły, że wiosna niedługo a one żadnych ciuchów nie mają, i że o ile rok temu miałam wytłumaczenie (ba, nawet niejedno) i one mi wybaczyły, tak w tym roku no mercy i mam im naprawdę na serio i całkiem na poważnie coś uszyć. Tzn ludzkie ciuchy bo ile można latać w lolicich sukienkach, mimo, że fajne i koleżanki zazdroszczą, no ale ile można :)
Przejrzałam szmatki, zrobiłam zakupy ;) i takie są efekty szyciowe (za zdjęcia kanapowe odpowiada pogoda, od wczoraj leje i w mojej norze jest jak w norze czyli ciemno, a nie chciałam dłużej czekać :( ):
Torebka to prezent od zaprzyjaźnionej projektantki, lalkowej Chanel w dziedzinie torebek, Parabelki :D fantastycznie się spasowała z kupionymi niedawno butkami :D
I kardigany :D nareszcie opracowałam swój sposób na szycie fajnych sweterków, a nie jak do tej pory worów na buraki, które to wory nadawały się tylko do opłakania i wyrzucenia...
Super są. I już pierdylion różnych szmatek powyciągałam tylko po to, żeby je przerobić na sweterki i znów nie wiem kiedy, jak, czy, ile, i czy w ogóle - je zrobię. Sterta materiałów "już natentychmiast do przerobienia" urosła pod parapet. Z podłogi. Drzwi mi się od kuchni nie otwierają do końca, bo ta sterta je blokuje.
Wiem, jestem okropna... ;)
Przejrzałam szmatki, zrobiłam zakupy ;) i takie są efekty szyciowe (za zdjęcia kanapowe odpowiada pogoda, od wczoraj leje i w mojej norze jest jak w norze czyli ciemno, a nie chciałam dłużej czekać :( ):
Torebka to prezent od zaprzyjaźnionej projektantki, lalkowej Chanel w dziedzinie torebek, Parabelki :D fantastycznie się spasowała z kupionymi niedawno butkami :D
I kardigany :D nareszcie opracowałam swój sposób na szycie fajnych sweterków, a nie jak do tej pory worów na buraki, które to wory nadawały się tylko do opłakania i wyrzucenia...
Super są. I już pierdylion różnych szmatek powyciągałam tylko po to, żeby je przerobić na sweterki i znów nie wiem kiedy, jak, czy, ile, i czy w ogóle - je zrobię. Sterta materiałów "już natentychmiast do przerobienia" urosła pod parapet. Z podłogi. Drzwi mi się od kuchni nie otwierają do końca, bo ta sterta je blokuje.
Wiem, jestem okropna... ;)
wtorek, 15 września 2015
Bluzy na jesień
Dopiero się ogarnęłam po weekendzie ale od razu bardzo i pięknie Wam dziękuję za komentarze pod poprzednim postem :)) starałam się przy każdej i cieszę się, że i Wam się spodobały :) mam więcej, potrzebuję tylko spokoju i kilku wolnych godzin w ciągu dnia, żeby wszystko pokończyć a z tym niestety jest gorzej i nie wygląda na to, żeby miało się cokolwiek w tym temacie zmienić. Czeka mnie chyba tylko szycie po nocach :)
Koniec narzekania na to, co normalne u każdego ;) dziś Sherry prezentuje zaległe bluzy na sezon jesienno - zimowy, miały być z naprasowankami ale zeszło mi z tym jak ze wszystkim i są bez.
Kolorów się trzeba nieco domyślać, np. ta pierwsza jest soczyście zielono - błękitna a wyszła dziwnie blada (ciekawe czyja wina, moja czy aparatu, hmmm.... ), taka w sam raz dla miłośniczek kucyków pony, tęczy i cukierków :)
Tu ciemny turkus z niebieskim melanżem, lubię ją
Zielono - żółta, pastelowe również dla miłośniczek sweetaśnych ubranek
Różyczki w wersji z krótkim rękawem
Turkus ciemny ze zwykłym niebieskim
I znów turkus z zielonym, chyba najbardziej mi się podoba z tych dzisiejszych miksów obok tej z melanżem.
Kolejnych fafnaście leży w koszyku i czeka na zdjęcia, już niedługo niedługo za dzień dwa lub tydzień ;) ile razy to już powtarzałam i obiecywałam :///
Oraz towarzyszące bluzom spodenki tak na szybko:
Co by tu następne pokazać? Kolejne ciuszki na pullipa, czy na barbie bo popełniłam kilka, czy na Armin, bo też coś tam ma nowego, czy tutka z moją hendmejdową dioramką?
I trzymcie kciuki, oby to co dziś się zaczęło miało szczęśliwy finał niedługo, szczegóły (nie)stety jeśli będzie dobrze :) bo jak nie będzie dobrze to nie będzie czym się chwalić ;) :/
Koniec narzekania na to, co normalne u każdego ;) dziś Sherry prezentuje zaległe bluzy na sezon jesienno - zimowy, miały być z naprasowankami ale zeszło mi z tym jak ze wszystkim i są bez.
Kolorów się trzeba nieco domyślać, np. ta pierwsza jest soczyście zielono - błękitna a wyszła dziwnie blada (ciekawe czyja wina, moja czy aparatu, hmmm.... ), taka w sam raz dla miłośniczek kucyków pony, tęczy i cukierków :)
Tu ciemny turkus z niebieskim melanżem, lubię ją
Zielono - żółta, pastelowe również dla miłośniczek sweetaśnych ubranek
Różyczki w wersji z krótkim rękawem
Turkus ciemny ze zwykłym niebieskim
I znów turkus z zielonym, chyba najbardziej mi się podoba z tych dzisiejszych miksów obok tej z melanżem.
Kolejnych fafnaście leży w koszyku i czeka na zdjęcia, już niedługo niedługo za dzień dwa lub tydzień ;) ile razy to już powtarzałam i obiecywałam :///
Oraz towarzyszące bluzom spodenki tak na szybko:
Co by tu następne pokazać? Kolejne ciuszki na pullipa, czy na barbie bo popełniłam kilka, czy na Armin, bo też coś tam ma nowego, czy tutka z moją hendmejdową dioramką?
I trzymcie kciuki, oby to co dziś się zaczęło miało szczęśliwy finał niedługo, szczegóły (nie)stety jeśli będzie dobrze :) bo jak nie będzie dobrze to nie będzie czym się chwalić ;) :/
czwartek, 9 kwietnia 2015
A zrobiłam sobie
spodenki. Tzn dyni :) Nie mogłam się powstrzymać od chwalenia na żywo prawie, bo wczorajszy wieczór, pierwszy wolny od 2 tyg. poświęciłam właśnie na spodenki, a dziś poprawiłam jeden mały szczegół jeszcze i taki jest efekt tych moich starań:
Dobre, "zrobiłam sobie", pfff.
Krwawica, pot i łzy a nie zrobiłam sobie ;) ale zrobiłam. Takie jak chciałam - dyńka może w nich spokojnie siedzieć (pamiątkowa focia) i nic z tyłka nie zjeżdża, nic się nie przesuwa, nie ucieka i jest trochę miejsca na włożenie koszulki :) a jak potrzeba, to i miejsca nie będzie. Są idealne. Dla mnie ofc ale ja wszystko robię dla siebie :) Na napkę a w przyszłości guziczek. Jeśli w końcu te guziki zamówię bo na razie odkładam i odkładam...
Teraz mogę je podrasować, jakieś kieszonki, przeszycia, ogrodniczki zrobić normalne a nie workowate... Jeszcze mam co robić przy nich ale najważniejsze jest.
Tak, wiem, jestę miszczę fotografii i organizacji przestrzeni zdjęcia. Co lepsze - drugie zdjęcie robiłam z opcją "światło za obiektem".
Tak. Na pewno drugie.Kiedyś wychodziły odwrotnie a dziś na przekór.
Tak. NA PEWNO drugie jest z tą opcją :D
Idę do szycia, mam jeszcze pół godziny żeby coś sobie przygotować i pomyśleć cobytucobytu...
I będzie Alicja :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)







