środa, 30 listopada 2016

Chloe i mikromeet lalkowy

O meecie już wspominałam poprzednim razem :) dziś więc tylko fotki z samego onego ;)  oraz Chloe, mój zapomniany arrival nr 1 :)

Proszę nie zwracać uwagi na kartony w tle :P   to lalkowe :P 


 Niemal cała gromadka razem, nooo brakuje moich pullipków dwóch oraz jednej blajtki ;) oraz dobra wszelakie.



Cudowna gromadka Lati Yellow, należąca do Agi oraz moje pukisiątko :)



Daleczka Agi oraz wybyła już Sweetheart :)


Szukamy tej najnajsukienki ;)



Dla porównania - lati yellow vs pukifee, fotka do archiwum badawczego :)




Jako że gwiazda wieczoru wchodzi zawsze ostatnia - tadaaaam. To Chloe, z domu Aquarius Doll. Towarzyszy jej Leon de domo Dollzone.




Już bardziej aktualne, chociaż niewiele poza strojem się zmieniło ;)  szyjemy sukienkę w jednym z moich ulubionych lalkowych kolorów :)



No. Pierwszy zaległy arrival - może raczej bardziej przedstawienie, niż arrival, jest. Dobre i to, nie wiem jak to się dzieje, ale czasu coraz mniej, chociaż już NIC mi go nie zostało ostatnim razem ale teraz jest JESZCZE MNIEJSZE NIC, a tu za 3 tygodnie święta... i Nowy Rok. O.O   To.Jest.Straszne. jak szybko mi ten rok zleciał. OKROPNE.
A jak pomyślę ile zaległości w pisaniu mam  O.O    omg.
I jak na przekór sama końcóweczka roku nadrabia intensywnością lalkowania za caaaaaaaaluteńki rok. Wyjąwszy maj, kiedy kupiłam Chloe :P   Aż sama sobie nie dowierzam, że JA będę miała TYLE lalek w TYM jeszcze roku.  FżyciuRomana bym nie przypuszczała. Absolutnie.
Także ten.
Najbliższe dwa tygodnie modlimy się do lalkowej bogini, coby łaskawa była i bielmo na oczy czasowe celnikom rzuciła oraz otumanienie na musk, oraz czekamy na paczki i arrivale. Zaczynamy od teraz, bo jedna dotarła tydzień temu :P   a ostatniej spodziewać się można pod choinkę lub ciut wcześniej, bo zapłaciłam za nią godzinę temu :) 

Aaaaaaaaa idę spać, bo rano trzeba wstać i spiąć poślady i odrobić te wszystkie ślicznoty...  sprawozdanie z szycia też będzie, mam fajne bluzy... i geterki... i fogle fajne materiałki :D  i kolejny zaległy post :P no wychodzi na to, że będę chyba pisała codziennie, albo co drugi dzień. Kto to wytrzyma...??? ;)

wtorek, 15 listopada 2016

Lalkowo mi...

Moje plany swoją drogą, a życie swoją. Jak zawsze. Powinnam się już do tego przyzwyczaić, a jednak zawsze ta zmiana kierunku mnie zaskakuje. No bo jak to, przecież PLANY były inne...
Zakładałam, że zaraz jak tylko ogarnę z wierzchu remont i sprzątanie po przeprowadzce, będę szyć. Jak wiecie, samo czekanie na i składanie mebli i reszta zajęło mi czas do października. No. Nareszcie są, mam minipracownię, mam maszyny, mogę szyć. Zaczęłam, pierwszą w miarę spójną serię, bo kolekcja to dużo za duże słowo, za wysoki level jak dla mnie na razie :)  Uszyłam kilkanaście sukienek iiiiiiiii połamało mi plecy. Nie, nie od szycia. Od spania na podłodze :)  Panicz ostatnio jest wymagający, chce spać wyłącznie z mamusią, no i tak wyszło, że mamusia po prostu nieprzytomna padła na podłodze, miało być na 5 minut a były dwie noce pod rząd. Miesiąc wyjęty z życia. Życia, o szyciu nie wspominam nawet. Dopiero zmiana lekarza i zastrzyki jako tako mnie postawiły do pionu. Super nie jest, ale ważne, że mogę się sama załatwić ;)  jestem na chodzie i wróciłam do szycia, teraz, w czwartek przed długim weekendem. Muszę tylko uważać i częściej wstawać od maszyny, żeby rozruszać plecy i pupkę. Sukienki nawet wykończyłam, zbieram się do zrobienia zdjęć, ale jak to z planami bywa... ;)

Druga zmiana kierunku nastąpiła w moim lalkowym świecie.

Otóż - miałam tę ogromną, ogromną przyjemność, gościć u siebie cudowną Agę i jej lalki, na mikromeecie. Szalona ona, przejechała 3 godziny, w jedną stronę, tylko po to, żeby się ze mną spotkać :) 
I było cudownie. Naprawdę Aguś mamy wspólny mózg, i wspólnie różowy :)  i nie mogę się doczekać następnego meeta :D
Aga ma całą gromadkę przeuroczych, prześlicznych i do natychmiastowego zakochania, lati yellow.  No i co? Zakochałam się :) Nie dało się nie. Co jeszcze? Aga przywiozła swoja dalkę, pierwszy raz mogłam dalkę zobaczyć na żywo, zmacać, i co? I też się zakochałam :D  Nie chciałam dalek, nie przekonywały mnie na fotkach, nawet ownerskich, a jednak zaskoczyło...
Zaskoczyło na tyle, że spędziłam intensywne dwa dni na fb, i powiem Wam na razie tylko, że - jeśli lalkowa bogini pozwoli i szczęśliwie przez morze przeprowadzi wędrowców - to będzie baaaardzo lalkowa końcówka roku ;) gdyż przypadkiem, albo i zrządzeniem losu, szukając dalki znalazłam lalkowego małego graala. Cała sprawa z załatwianiem tej lalki jest też mega, ale szczegółów podać nie mogę :D Graal ów od dziś!!! jest już w drodze do mnie, jutro wyleci kolejna lalka, grzech było jej nie zgarnąć, a potrzebna mi, a daleczkę nadal wybieram ;)
Co dalej?
Aga zgodziła się zostawić mi na małych wakacjach Małgosię, jedną ze swoich lati. W zamian do niej pojechał na wakacje Boniaczek :)  i cóż mi pozostaje, tylko przyznać sie do kolejnej lalkowej miłości. Do lati. Tu jednak nabycie nie jest takie proste, ani łatwo zdecydować którą, ani też spłacić ;)  dlatego ciężko od czwartku pracuję, żeby kiedyś móc mieć taką słodziaszczą kruszynkę u siebie i w międzyczasie wybieram, którą by tu, swoje typy już mam ale ach te decyzje... ;)


Oraz kolejna zmiana. Muszę znaleźć dom dla Armin. Przerosła mnie, dosłownie i w przenośni. Półtora roku przeleżała w pudle, teraz ostatni miesiąc w szufladzie, bo myślałam, że się przełamię do niej, jak będzie bardziej pod ręką to może... że jakoś się przekonam, ale niestety. Jest piękna ale to kompletnie nie mój rozmiar. Nic jej nie uszyłam, nie dokończyłam nawet tej sukienki z zimowej sesji, nawet nie mam ochoty próbować, ani zdjęć jej robić, totalny niewypał. Wyciągnęłam ją dwa razy z tej szuflady. Raz jak szukałam wiga, który miała, drugi raz, żeby pokazać Agnieszce. Jest mega piękna, ale ten rozmiar...
No. To kto chce Armin - Soom Heliot cud miód piękną? :)

Plany lalkowe, które miałam do tej pory, bardzo konkretne, poszły w pizzz.... las. Lalkowa rodzinka się rozrośnie, ciekawa jestem czy zachwyt pulipowatymi mi zostanie, czy minie po zmacaniu i po czasie, ale jak nie będę mieć, to się nie przekonam. A chcę mieć bardzo :) I jak to będzie z lati, czy ta euforia mi zostanie, czy też stonuję po czasie :) i również chcę bardzo :)

Straszne to jest, jeszcze nie poznałam Was z Chloe, a już w kolejce są następne lalki, już zaraz będą o.O

Żeby post nie był bez zdjęć, to przedstawiam Wam Małgosię. Poziom słodkości odwrotnie do kwadratu proporcjonalny do wzrostu :) Śliczności *.*




Następny post - Chloe i fotki z mikromeeta :)  Słowo :) 

Uciekam spać, jutro kolejny - mam nadzieję - intensywny dzień przy maszynie :)  efekty również pokażę, bo jest co, i jest tego dużo :)

środa, 19 października 2016

Fotoniusy

Znów zdjęciowy skrót, co się szyło, co się szyje i ogólnie co się dzieje u mnie :)  
Przygotowałam pełny post o czymś innym, i dopiero na końcu się zorientowałam, że występuje w tym poście ktoś, kto jakimś cudem nie został jeszcze przedstawiony! Takie niedopatrzenie! Taki błąd!  Nie wiem, jak to się stało, ale trudno - tamten post kiedy indziej, dziś nadrobię za to zaległości szyciowe :)



 


 






Prezentacja ktosia następnym razem, muszę odpowiednie zdjęcia zrobić, ałfit jakiś itp. Wypadałoby, jest u mnie od maja, wspominałam w którymś poście, że spełniłam lalkowe marzenie, i jakoś przez te remonty i przeprowadzkę całkowicie zapomniałam to szczęście moje pokazać. Takie niedopatrzenie... 

Oraz tak - mam własne tyci pici meteczki :D   i sukieneczki ze zdjęć już mają je wszyte ;)  taka mała rzecz, taka wielka radość :) fotka zbiorcza ku pamięci, wymagają jeszcze wykończenia pierdółkami, ale tak ładnie wyglądają, tak mnie cieszą, że nie mogłam nie cyknąć :)

To jeszcze nie koniec dziania się, ale na dzisiejszy post chyba wystarczy :)




środa, 5 października 2016

Siostry

Wakacje minęły, czas się wziąć do roboty i wrócić do normalnego prawie życia. Nie żebym miała JAKIIEKOLWIEK wakacje, ale od pisania przerwę przymusową jakoś sobie zrobiłam. Ogarnęłam nieco życie i nowe mieszkanie i powoli wracam do szycia i lalek.
Te dwa cuda dostałam dawno temu do wykończenia, ale że wiadomo jak było, to czekały lepszych czasów i ciuchów. Doczekały się wreszcie ;)  Zrobiłam im sesję, przed puszczeniem w świat :)
Dużo zdjęć, ale nie potrafię wybrać dwóch czy trzech.

Lalki zrobiła i zmalowała Lili, ałfity dzyndzołki i wisiorki moja rzecz :)

Mili Państwo oto Sweetheart i Honey.























 Macie faworytkę?  bo ja nie potrafię wybrać, i chociaż nie mogę, to najchętniej zostawiłabym sobie obie  *.*  



Jak widać dzieje się u mnie nadal, a może znów :)  nazbierało mi się zaległości mimo wszystko, ale że już nareszcie jest normalnie, to będzie mnie więcej :)  Post szyciowy, czyli co na tapecie już niebawem, a jeśli ktoś jest ciekaw, co też uszyłam przez te pół roku, jak mnie nie było, to też jakieś focie mam, też będzie post zbiorczy, bo trochę tego jest.
Oraz Bonnie ma od dziś nową fryzurę i jest jej ślicznie *.* wyczesałam ją jak tylko młode padło poszło spać, dawno się nią nie bawiłam ot tak, ale że ciemno oraz posta przejęły siostrzyczki, to słit focia następnym razem, oraz ma nowe jesienne sukienusie i też jest jej ślicznie :D Sherry i Asuka też mają, tzn przejściowo ale ojtam, dla mnie wszystkie są najpierw ich :)
Uciekam, nie dlatego, że jest  1:30 ;)  ale jeszcze trochę pracy przede mną, a dzień zaczyna się jak zawsze o 6.30 :) 
Do niedługo :)

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Tosia

Tadaaaaam :) Nie muszę jej chyba nikomu przedstawiać, Polska Antośkami stoi ;)  a że to choroba zaraźliwa, więc i mnie nie ominęła. W zasadzie to najpierw napisałam, że jest bezimienna, ale podczas pisania reszty posta pomyślałam, że przecież mówię i myślę o niej "Tosia". Podoba mi się to imię, powiedzmy więc, że na razie tak zostaje :) To pierwsza z moich nowych dziewczynek :)



Uwielbiam zdjęcia z lasu, jest zawsze idealny jeśli chodzi o tło do zdjęć oraz o postronnych przeszkadzaczy, których po prostu nie ma ;) więc wyciągnęłam wczoraj po obiedzie moich chłopaków, wreszcie razem, na dłuższy spacer i zapowiedziałam, że dziś to ja się bawię a oni przy okazji też mogą :) 
Zabrałam dwie panny, Bonnie oczywiście musiała iść, a że Tośce już dawno wiga zrobiłam, oraz jakiś przyodziew też ma mojej produkcji, to się załapała :) Mejkap Tosi by Lili oczywiście - Liluś będziesz malować wszystkie moje lalki wiesz? :D
Nie zdążyłam zmienić jej tylko oczek, ale chyba zaraz się za to wezmę. Mam nowe, inne niż ten ciemny brąz i jeśli Panicz pozwoli po południu cykniemy nowe fotki z nowymi oczkami :D
Bilans spaceru - mam fajne zdjęcia (jak na mnie ;) ) oraz pogryzły mnie mrówki leśne, tak, wlazłam im w mrowisko niechcący, miały prawo :(   fuuuuj....

Dość gadania, czas na zdjęcia. Małą tylko selekcję zrobiłam, ciężko się zdecydować na jedno ujęcie, skoro Tosik wygląda fajnie na każdym, a ja się zachwycam nią BARDZO :) 
Się pozachwycajcie ze mną :D











I co powiecie o moim nowym słodziaczku?  Bo ja jestem zakochana, Tosia to moja druga ulubienica :)   Żeby tak już się ten remont skończył, żebym mogła więcej szyć i więcej lalkować :( 

Na zakończenie posta jedno zdjęcie gwiazdy, przecież nie może jej zabraknąć, stroiła się prawie godzinę i taaaaaakie straszne dylematy miała - bluzeczka w żółte paseczki czy czerwone? A może ta w różyczki? A może ta w kropeczki? A może ogrodniczki zamiast spódniczki?  Oj nie wieeeeeeemmmmm.... ;)




Wszystkim zaglądającym dziękuję, życzę pięknego tygodnia i uciekam Toście oczka zmienić, zostało mi aż pół godziny ale co tam, może zdążę zanim Panicz wstanie, a jak nie to będzie miała zdjęcia z zezem ;) 
Czeka mnie również rozstanie z jedną z lalek, ale to może następnym razem, już postanowione na 100 %  ale nadal tak dziwnie mi z tą myślą...

W każdym razie pozdrawiam wszystkich i do następnego razu :)

środa, 6 lipca 2016

Fotorelacja z szycia

W fotograficznym skrócie:

 Bonnie w nowej, raglanowej, ślicznej kiecuni (ofc mojej ;))  Uważny oglądacz dojrzy w szafirowych oczkach czterolistne koniczynki  *.*   


 Znowuż Bonnie w nowej bluzce, poprawiłam którejś nocy wykrój, jest teraz bardziej dopasowana i ogólnie lepiej wygląda 

 

Niedzielne sukienki, ostatnio to jedyny dzień dla mnie, w którym mogę cokolwiek uszyć
 

Sukienki sprzed tygodniowej niedzieli :)



Oraz nowe bluzeczki


Więcej bluzeczek...



I jeszcze jedna sukienka w kwiatki i pierwsza próbna raglanowa


 WIP niedzielny




Maleńka część nowych i starych materiałów, z szycia nici ale zakupowo poszalałam :)  chociaż tak odbijam bóla lalkowego :)



Od dwóch tygodni przerabiam wirusówki u dziecia, kompletnie nie mam sił ani czasu na lalki, cokolwiek robię - robię nocami pilnując małego, plus szyciowe niedziele, czyli jakieś 2 - 3 godziny w sumie :(  Do tego chyba wreszcie kończący się remont (jjeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!!!! malowanie na końcówce, podłogi niedługo!!! a potem przeprowadzka!!! :)), proszę więc o cierpliwość wszystkich, którym obiecałam szycie :)  Jak odzyskam czas i siły - wszystko zrobię :) Wielka Mamo - nie jesteś sama :D
Uciekam do wieczornych obowiązków, a następnym razem mam nadzieję już pokazać jakieś zdjęcia nowych dziewczynek, bo są obszyte i z wigami - sama robiłam i ciekawa jestem Waszych opinii :) 
Tymczasem :)